|
Ronja - 2006-07-01, 10:14 Moniara - 2006-07-01, 10:16 tomi - 2006-07-01, 10:20 Ja jakoś nie wyobrażam sobie całe życie jeść warzywa i owoce . Ronja - 2006-07-01, 10:20 Wszystko przed Tobą, Moniara [ Dodano: 2006-07-01, 11:31 ] Meg - 2006-07-01, 12:13 Ale miałam nie "nawracać" No właśnie. Litości Rońcia. Trochę tolerancji i zrozumienia dla padlinożernych fanatyków. Jeśli masz ochotę wsuwaj sobie kokosy i banany. To twoja sprawa, ale kategoryczne żądania żeby wszyscy się do ciebie dostosowali... Ja nie mam ochoty rezygnować z mięska <mniam> i bardzo proszę o tolerowanie moich upodobań. Ronja - 2006-07-01, 13:45 O przepraszam bardzo, przedstawiłam tylko argumenty za dietą, do której jestem przekonana pod względem ideologicznym. Nigdzie nie napisałam, że żądam od wszystkich dostosowywania się do moich osobistych przekonań, chyba, że w takich kategoriach traktujesz postulat wegetariańskiego barku na wyspie, która w moim przekonaniu istnieje jedynie w tym topicu. Jeśli tak - kajam się i oświadczam: żarcik to był. Niemniej jednak cierpienie zwierząt, o którym wspomniałam jest faktem i nie zamierzam udawać, że takowe nie istnieje, tylko po to, żeby przypadkiem nie urazić uczuć jakiegoś wielbiciela padliny. Przykro mi bardzo. A Ciebie, mimo iż jesteś mięsożerna jak widać toleruję, skoro jeszcze utrzymuję z Tobą kontakt, jak i zresztą licznym gronem bynajmniej nie-wegetariańskich krewnych i znajomych Roni - 2006-07-01, 13:56 Każdy je co lubi, każdy lubi to co je Także decyzja indywidualna. Ja jem mięso i nie interesuje mnie przez ilu rzeźników to przejechało itp. Ważne że mi smakuje... I tyle... Ronja - 2006-07-01, 14:26 I to na swój sposób mi się podoba - uczciwość wobec samego siebie. Drażni mnie za to oglądanie wiadomości, w których mówią o katowanej śwince ze zbolałbym wzrokiem i kanapką z pasztetówką z tejże świnki w ręku tudzież egzaltowane rozwodzenie się jak to ja kocham zwierzaczki przed wystawą pocztówek z kociątkami przy akompaniamencie przeżuwanego hamburgera. Uważam, że każdy powinien mieć świadomość, jakimi kosztami produkuje się jego jedzenie - a co z tą świadomością zrobi, to już jego indywidualna sprawa. Ja mam to szczęście, że jak na razie jestem odpowiedzialna wyłącznie za swój jadłospis - i wolałabym, żeby tak pozostało, toteż niniejszym kończę me misjonarskie wywody i daję sobie spokój z tym tematem - ku uciesze tu obecnych zapewne Calypsett - 2006-07-01, 15:04 Jem wszystko, co dobrze smakuje. Prosta sprawa. Moniara - 2006-07-01, 15:35 Ja długo myślałam jakiś czas temu nad zostaniem wegeterianką ( a to przez fascynację rastafarianami ) ale zostałam jednak przy mięchu choć chciałąbym je dosyć ograniczyć w jadłospisie mym ale na razie nie mam na to szans A po za tym łudzę się że istnieje coś takiego jak "humanitarne zabijanie zwierząt " poipoi - 2006-07-01, 15:45 Ja pomału też zostaję wegetarianką... Od dłuższego czasu jak tylko zjem trochę mięsa, to mi się niedobrze robi. (M.in. dlatego dzisiaj dla rodzinki gotuje sie gulasz a dla mnie pyszniutki kalafiorek... :9 ) Ela - 2006-07-01, 16:13 Ostatnimi czasy nie mam ochoty na mięso, wogóle prawie wcale nie chce mi sie jeść. NeeV - 2006-07-01, 17:22 Hmm a ja, nawet gdybym została z dnia na dzień wegetarianką albo weganką to i tak niestety muszę kupować padlinkę i to najlepszej jakości I też nie mam wyjścia, że krówka czy kura ot c'est la vie i kuniec Nina - 2006-07-01, 18:18 Zjadaj i smakuj zanim sam zostaniesz zjedzony. Matka Natura zadba, aby wszystkie rachunki zostały wyrównane. Roni - 2006-07-01, 22:21 Ja długo myślałam jakiś czas temu nad zostaniem wegeterianką ( a to przez fascynację rastafarianami ) ale zostałam jednak przy mięchu choć chciałąbym je dosyć ograniczyć w jadłospisie mym ale na razie nie mam na to szans A po za tym łudzę się że istnieje coś takiego jak "humanitarne zabijanie zwierząt " RASTA wassup green sis ?? Sonia - 2006-07-02, 00:15 Hmm.. co tu mówić o niehumanitarym zabijaniu zwierząt. Ten proceder istnieje tak samo jak umierające z głodu dzieci w Afryce. I wszyscy mamy tego świadomości - a jednak żyjemy z ta świadomością nadal. Czy z tego powodu ktoś nie je np. kolacji ??? Więc mówienie, że się jest wegetarianiniem z powodu uboju zwięrząt jakoś do mnie nie przemawia. Chyba zbyt emocjonialnie niektóre osoby do tego podchodzą. Co innego wymóg diety - to rozumiem ( sama nie jem szczypiorku bo go nie trawię - wymóg diety ) . A wiadomo, że człowiek został tak skonstruowany, że jest mięsożercą. Ronja - 2006-07-02, 00:41 Nie trafia do mnie zastosowane porównanie. Jedząc to, co jem, nie żeruję na cierpieniu głodujących afrykańskich dzieci, tymczasem związek między kotletem na talerzu a zabitym - wcześniej hodowanym w cierpieniu - zwierzęciem jest tymczasem dość oczywisty. To są dwie różne rzeczy - bo ja nie mówię, żeby pikietować pod rzeźnią czy linczować hodowców w imię nie pozostawania biernym (bo wobec głodu w Afryce - przyznaję z przykrością - jak dotąd jestem bierna), ja osobiście po prostu nie chcę przykładać więcej (bo przez paręnaście lat przykładałam) ręki do bólu, jaki jest zadawany zwierzętom. Emocjonalne podejście? Nie wiem, chyba po prostu źle bym się czuła psychicznie jedząc mięso, za wiele faktów sobie uświadomiłam. Co do tego, jak człowiek jest skonstrowany...mówi się, że pierwsi ludzie w raju nie jedli mięsa A poważnie - tysiące ludzi nie je, żyje i ma się dobrze. Niejednokrotnie nawet lepiej niż mięsożerni. To jest kwestia pewnego wyboru - niech każdy dokonuje go sam, nie chcę ciągnąć nie prowadzącej do niczego dyskusji przez kilkanaście stron topicu. Roni - 2006-07-02, 01:05 To że jesz mieso nie ma nic wspólnego z przykładaniem ręki do smierci danego zwierzęcia... NeeV - 2006-07-02, 01:07 Mnie tam absolutnie ganc pomada co jem. Ale moja freta nie da się przekonać do marchawki zamiast wołowinki i serduszek drobiowych za ogórka da się zsiekać faktycznie, ale mięsko mmmm łapki lizać elusja - 2006-07-02, 01:13 Przyznam szczerze, co do zabijania, gdy przyszło mi samej zabić zwierzę, bo byłabym głodna, wolałabym, wcinać trawę. Nie jestem w stanie zabić nic, co jest na wyższym stadium ewolucji niż owad. Za to moje psy wcinają mięso i nie jestem w stanie tego zmienić. Cóż... łańcuch pokarmowy. Sonia - 2006-07-02, 01:47 gdy przyszło mi samej zabić zwierzę, bo byłabym głodna, wolałabym, wcinać trawę. Nie chcę być żle zrozumiana, ale chyba nie byłaś nigdy aż tak głodna. Moja mama przeżyła zesłanie na Sybir podczas wojny. Tam to był głód. A we wiosce tylko kobiety. Tak zdesperowane, że z zaostrzonymi dzidami poszyły upolować niedźwiedzia. I upolowały... Trawy nie było by była zima. A przypadki kanibalizmu.... z głodu.... to też fakty, niestety. Wracając do suróweczki czy karkóweczki - my na szczęcie mamy wybór co zjemy. I ten wybór sobie zostawmy Calypsett - 2006-07-02, 10:15 A co powiecie o rybkach? Nie wędkujecie czasem? Nawet fajne zajęcie. Uspokaja i wycisza. Ronja - 2006-07-02, 11:36 To że jesz mieso nie ma nic wspólnego z przykładaniem ręki do smierci danego zwierzęcia... Żartujesz chyba. Popyt kształtuje podaż - jeśli jakiś tam % ludzi zrezygnuje z mięsa, to będzie się go mniej produkować - a co za tym idzie - mniej zwierząt jest hodowanych w cierpieniu i zabijanuch. To jest prosta zależność i tu nie ma się co oszukiwać, że mięsko spada z nieba. Tylko że w tym momencie naprawdę nie widzę sensu ciągnięcia tej dyskusji, bo każdy sam odpowiada za swoje wybory żywieniowe i ani nie objawię tu jakichś nie znanych prawd - zakładam, że użytkownicy zdają sobie sprawę, skąd pochodzi spożywane przez nich mięso, ani nagle nikogo nie przekonam. Gdyby ktoś się wahał i potrzebował argumentów natury ideologicznej/zdrowotnej/przepisów - chętnie pomogę, ale nie zamierzam prowadzić krucjaty. I ze swojej strony też oczekuję, że nikt nie będzie mnie przekonywał, bo to jest decyzja podjęta świadomie i z przekonaniem podpartym zapoznaniem się z faktami i odpowiednią literaturą. To tyle. elusja - 2006-07-02, 13:29 Razby - 2006-07-02, 14:36 Ja pracuję w takim zakładzie, pewnie ktoś z was powie mordownia, ale humanitarna. Znam też uboje na wsi niebędę tu ich porównywał wolę to mięso z zakładów . pozdrawiam wszystkich wegetarianów elusja - 2006-07-02, 14:44 A czujesz różnicę w smaku między kurczakiem ze wsi a kurczakiem z fermy? Bo ja tak. I kurczak ze sklepu wcale mi nie smakuje, bo to raczej wata, nie mięso . Chyba najlepiej czuć różnicę jak się gotuje rosół. To co się wyprawia teraz ze zwierzętami to jest jakiś horror. To nie tylko kwestia zabijania ale też kwestia howu zwierzaka. Sonia - 2006-07-02, 23:41 Nie ma to jak zaprzyjażnione gospodarstwo. Niestety, to co podają w sklepach ni jak ma się do zdrowej żywności. Ale ogrom społeczeństwa jest właściwie bez wyjścia i je te chemikalia. BioComp - 2006-07-03, 02:29 No, ja to też nie mógł bym zjeść jak bym widział śmierć zwierzęcia, które zaraz mam spożyć. Ale w sklepie to co innego, jak te schaby na półkach leżą to już nie patrzy się na to jak na zwierze jako istote tylko raczej jako pożywienie. Ale nie martwmy się, jeszcze 50 lat i genetycy wymyślą jak chodować np. wątrobe serce ściegna, to sobie będziemy mogli kupić urządzenie, wychodujemy sobie np. ścięgna udka z kurczaka i habas na patelnie Wilk syty i owca cała PS. Roślinki też czują, drzewom nie jest miło gdy zrywamy z nich owce lub warzywa, ziemia też tego nie lubi PS2. Elee, teraz to rosół się gotuje z kostki Knorr a nie tam ze zwierzaków Kto by się w to bawił i czasami jeszcze tłuste wychodzi Darex - 2006-07-03, 05:51 Ale ogrom społeczeństwa jest właściwie bez wyjścia i je te chemikalia. I tak niestety jest. Kiedyś wszystko było bardziej naturalne, a teraz wszędzie jest chemia, bo każda firma chce produkować szybko, dużo i mieć ładne wyroby. A bez polepszaczy, utwarlaczy i tych wszystkich "E" to jest niemożliwe. Kiedyś wszystko rosło na naturalnych nawozach, miało tyle czasu ile potrzebowało i było ok. Prosty przykład Mleko. Kiedyś nośili nam pod drzwi w butelkach i na drugi dzień juz było kwaśne, a teraz ma tydzień ważności. W mięsie, warzywach, owocach i pieczywie chemia niestety towarzyszy nam codziennie Ronja - 2006-07-03, 13:11 PS. Roślinki też czują, drzewom nie jest miło gdy zrywamy z nich owce lub warzywa, ziemia też tego nie lubi Udowodnij mi proszę, że posiadają układ nerwowy, a jestem gotowa popełnić samobójstwo przez zagłodzenie w imię idei. "Nie jem niczego, co może spojrzeć mi w oczy". I tym akcentem kończę swoją aktywność w tym wątku. luki44 - 2006-07-03, 13:22 Uważam, jako człowiek z kierunku dietetyki, że człowiek powinien się odżywiać równomiernie i nie popadać z jednej skrajności w drugą. NAJWAŻNIEJSZE TO BY JEŚĆ ZDROWO I UROZMAICAĆ SOBIE POSIŁKI !!!! Nie cały czas mięcho lub warzywa, bo ucierpi na tym cały organizm. Organizm ludzki to delikatna maszyna i jak się ją źle steruje to będą złe skutki violate - 2006-07-03, 13:25 O to, to. Proszę słuchać tego pana Sonia - 2006-07-03, 16:33 Święte słowa - schabowy z suróweczką - proszę bardzo. Nie mam zamiaru nawracać nikogo - jedzcie to co lubicie i co uważacie za stosowne, abyście się dobrze czuli - fizycznie i emocjonalnie. tomi - 2006-07-03, 16:39 Ja powiem tylko tyle : Lubię jeść to i to. Kiedy mam na obiad np. kotleta schabowego zawsze "nawalał" całą miskę surówki i to idealnie mi pasuje. Nie chcę mówić, że mięso jest niezdrowe, bo wiadomo, że ładują tam różne chemikalia , ale przecież jeść trzeba, ja w każdym bądź razie nie mam zamiaru przejść na wegetarianizm i to tyle z mojej strony . BioComp - 2006-07-03, 19:33 Uważam, jako człowiek z kierunku dietetyki, że człowiek powinien się odżywiać równomiernie i nie popadać z jednej skrajności w drugą. Ronja, widziałaś może w liściach takie kanaliki co idą od środka, do wewnętrznych stron? To można własnie nazwać systemem nerwowy. Kwiaty czują gry się ich dotyka, a ziemia i korzenie (w tym krzaki i drzewa) również taki system nerwowy posiadają Po za tym według założeń pewnego fizyka, wszystko czuje, co zbudowane z atomu Nawet rzeczy nieożywione ;P Ale potraktujmy to jako ciekawostke, jesli się uprzez, poszukam specjalnie nazwiska tego fizyka (niepamiętam już, wiem że gdzieś czytałem). Ronja - 2006-07-03, 19:47 Kochany BioCompie - doceniam Twoją troskę o roślinki, ale z biologii mam czwórkę i to u legendy szkoły (chociaż przyznaję, że zmuszeni programem fizjologię roślin przerabialiśmy po łebkach) - nie istnieją żadne naukowe przesłanki do stwierdzenia, że rośliny czują. Nie wszystko co jest nerwem tworzy układ nerwowy - unerwienie liści pełni funkcję przewodzącą i przewodzi bynajmniej nie impulsy nerwowe, a wodę i substancje mineralne (proszę poprawić, jeśli się mylę). Jeśli jednak masz wewnętrzne przekonanie, że jest inaczej - proponuję zacząć od dziś zgłębiać te kwestię, badać, poszukiwać - a nuż dorobimy się na Forum noblisty w dziedzinie biologii (i jednej forumowiczki odżywiającej się energią kosmiczną - w osobie Ronji ) FLU - 2006-07-03, 19:49 To co jemy ma duży wpływ na nasze samopoczucie i na nasz wygląd. I kazdy z nas doskonale zna swój organizm i wie co mu potrzeba dlatego: elusja - 2006-07-03, 19:53 Hmmm, Anka wygląda rewelacyjnie, jest wegetarianką. Maja Ostaszewska jest zdaje się weganką, wygląda rewelacyjnie i czuje się rewelacyjnie. Z tego co się orientuję, jogini nie jedzą mięsa, bo od mięsa sztywnieje ciało, żeby zachować gibkość wsuwają korzonki. Na moje oko coś w tym musi być. Tylko żeby mi się chciało osobno gotować . Ronja - 2006-07-03, 19:54 Uważam, że aby zachować dobre zdrowie do organizmu musi trafiać przynajmniej minimalna ilość zwierzęcych protein. Badania dowodzą, że można je z powodzeniem zastąpić roślinnymi - z tym, że dużą wagę należy wtedy przykładać do efektywności połączeń. Nie zapominajmy, że mnóstwo ludzi na świecie, nie je mięsa choćby z powodu przekonań religijnych np. adwentyści dnia siódmego. Przed chwilą wymienieni (a będący weganami!) mają się dobrze, co więcej odnotowano u nich znacznie niższy odsetek nowotworów. Trzeba tylko chcieć, a można zaspokić wszystkie potrzeby organizmu. Roni - 2006-07-03, 20:14 A co z roślinami pułapkami ?? Ronja - 2006-07-03, 20:29 Radziu - uwielbiam Twoje wyczucie tematu Jeśli Cię jakaś kiedyś zaatakuje, to masz moje osobiste pozwolenie, żeby ją ukatrupić Roni - 2006-07-03, 20:34 No patrz a jednak BioComp - 2006-07-03, 20:41 O ile wcześniej Radkowi czegoś nie odgryzie Podobno nie jedzenie mięsa wogóle, nie jest wskazane bo mięso to białko i coś tam sie dzieje z naszym białkiem. Ale ja nie jestem specem od wszystkiego więc się nie znam. Wiem że jem wszystko, chociaż zdrowie nie bardzo mi nato pozwala Ale co tam, raz się żyje Ronja - 2006-07-03, 20:42 No patrz a jednak To roślinka jest, odnośnie tych - patrz wyżej Zresztą jeśli zaatakuje Cię kiedyś tygrys, lew czy szalona krowa - według mnie masz prawo się bronić, z użyciem środków uśmiercających włącznie - to działania usprawiedliwione moralnie Ale zwierzątka, które trafiają na Twój stół, nic Ci nie zawiniły. BioComp - 2006-07-03, 20:44 Ps. Ronja, ale jako prawo natury mocniejszy zjada słabszego Nawet na filmach przyrodniczych widac ta brutalną prawdę. Roni - 2006-07-03, 20:51 Czas nabić dwururkę Ronja - 2006-07-03, 20:59 BioComp - argument oklepany Ale odpowiem, a jakże: a) Ludzie - z niezrozumiałych dla mnie powodów - zwykli uważać się za coś lepszego od zwierząt, osoby posiadające tzw. moralność, nie ulegające niższym instynktom - a te instynkty to właśnie to, o czym piszesz. W myśl tego przekonania logicznym jest, aby hamowali w sobie prymitny zew, który popychając ich do zabijania zwierząt - stawia ich z nimi na równi. b) Powoływanie się na naturę jest mocno zabawne w ustach przedstawiciela cywilizacji ludzkiej, która to od niepamiętnych czasów tę naturę nieustannie gwałci, z premedytacją i zaskakującą nieraz lekkomyślnością. c) Śmiem wątpić, czy w starciu - sam na sam - z krową okazałbyś się mocniejszy. Śmiem wątpić, czy własnoręcznie - biorę tu pod uwagę nawet nie tyle uwarunkowania fizyczne, co wytrzymałość psychiczną - byłbyś w stanie zabić świnię (po zakrapianej rozmowie z pewnym pracownikiem gospodarstwa rolnego znam szczegóły podobnych egzekucji, na marginesie - przerażające). Żywisz się więc niczym innym jak padliną, a jesteś w tym układzie nie drapieżnikem - jak wielu ludzi z dumą się mieni, ale - tak! nie bójmy się tego słowa - padlinożercą. Nie lepszym niż hiena czy sęp, biorąc pod uwagę aspekt kulinarny. Ja zaś wolę pozostać równą łagodnej sarence (jak już zapewne zdążyłeś się zorientować, łagodność to moje drugię imię ) tudzież - a niech Wam będzie! - uroczemu prosiaczkowi. Gdyż taki jest podszept mojej poetyckiej fantazji. Fantazja jak d.upa - każdy ma swoją - pozostań więc przy padlinie, jeśli takie Twoje przeznaczenie <z bólem wypowiedziała owe słowa>. P.S. Gdyby ktoś miał zamiar się obrażać - post jest utrzymany w nastroju żartobliwym @ Radziu - bierz dwururkę i idź na tygrysy...zbiję fortunę na przyjmowaniu zakładów, w której sekundzie będą Cię zbierać z podłoża (o ile będzie co zbierać) Przed talerzem z gotowym kotlecikiem każdy chojrak Moniara - 2006-07-03, 21:39 Ja myślę że Radek sobie poradzi i z 10 tygrysami :D Hmmm przez ciebie Ronja zaczynam się czuć trochę jak morderca Kto wie czy w końcu kiedyś nie zostanę wegetarianką Ale ja i tak zostanę przy jedzeniu mięsa jak na razie a niestety nie mam gospodarstwa zaprzyjaźnionego ani niczego z tych rzeczy więc będę jeść takie naszprycowane chemikaliami mięso Ale jakby nie patrzeć to warzywa też takie są ; ( Ja nie wiem co ja mam jeść angela - 2006-07-03, 21:42 ale jako prawo natury mocniejszy zjada słabszego No tutaj to nie wiem kto jest mocniejszy, Ty czy krowa. Musiałbyś tylko przy kurczakach zostać. Rońcia ja mam 3 pytanka do Ciebie 1. Kilka lat temu na wsi ludzie sami zabijali kury, świnie. Sami potem robili wędzonki i inne rzeczy. Jadłabyś wtedy takie mięso? 2. W Biblii jest takie zdanie "czyńcie sobie ziemię poddaną", co prawda może nie w aż tak brutalny sposób. Chodzi mi o to, że skoro po ziemi chodzą zwierzątka to dlaczego mam ich nie jeść. 3. Jeśli dobrze pamiętam, to karpie też przechodzą drogę przez mękę zanim trafią na stół. Czyli karpików też nie jesz? A jeśli o mnie chodzi to jem wszystkiego po trochu. Są takie dni, że mogę bez mięsa się obejść. I są takie dni kiedy szukam w restauracji dań wegetariańskich. Aha jeszcze jedno pytanko. Czy jarosz i wegetarianin to te same osoby? Co tu dużo mówić. Ja nie mogłabym przestawić się na wegetarianizm, bo jak sama Ronja powiedziała białko zwierzęce i wszystkie te składniki trzeba zastąpić roślinkami. A ja takich rzeczy jak fasola, bób i te inne co błonnik mają to nie lubię za mocno niestety. A tak jak już zeszło na jedzenie, to moja mama odkryła paprykarz sojowy. I to mi zasmakowało. Lubię jeszcze kotlety sojowe, ale nie wiem czy zjadłabym taką soję gotowaną na nic nie przerabianą. Roni - 2006-07-03, 21:43 @ Radziu - bierz dwururkę i idź na tygrysy...zbiję fortunę na przyjmowaniu zakładów, w której sekundzie będą Cię zbierać z podłoża (o ile będzie co zbierać) A ja zbiję fortunę na ich ładnych skórach Moniara - 2006-07-03, 21:46 luki44 - 2006-07-03, 22:03 Ja mam wielu znajomych na wsi i nie wyobrażają sobie nie zabicia jakiejś kury czy świniaczka (sam z ojcem handlowałem tuszami przez 2,5 roku więc wiem) na święta czy coś. BioComp - 2006-07-03, 22:09 Widzisz Angela co pisze luki44? Tak więc ludzie statystycznie ubijają zwierzęta. A z krową bym sobie poradził Bym pożyczył od Radka dwururki Ronju, odnośnie punktu C, nigdy nie odważyłbym się zabić żadnego zwierzaka. Chyba że na bezludnej wyspie bez jedzenia, w takiej sytuacji nie umiem ocenić swojej reakcji. PS. Ludzie to ssaki, ale dzięki ich "inteligencji" i zdloności do komunikacji werbalnej, wytworzyli sprzęt, dzięki któremu jeden człowiek jest w stanie powalić tygrysa, słonia, żyrafe itd. Co do chemii w żywności. Tak naprawdę sam pomidor, ogórek czy cebulę też mozna uznać za substancje chemiczne. Można opisac je wzorami, baa, mieszanie ogórków z pomidorami podobno zabija witaminy. Dochodząc do sedna sprawy, pomarańcze też są chemiczne. Przykład? Czytałem, jak pewien facet pił sobie codziennie rano szklanke soku z pomarańczy. Pewien lekarz przepisał mu jakiś lek na uspokojenie (czytałem kiedyś w dziale o prozacu ale to chyba inny lek). Facet napił się jak zwykle rano soczku z pomarańczy, później łyknął sobie ten lek i wieczorem wynosili go już ludzie z zakładu pogrzebowego. Nastąpiła reakcja chemiczna, która faceta wykończyła. angela - 2006-07-03, 22:12 Widzisz Angela co pisze luki44? Nio widzę. Mnie chodziło o pojedynek jeden na jeden. A Ty z gołymi rękami. W końcu natura dwururki nie stworzyła tylko człowiek. P.S. Ja w swoim poście też o tym pisałam. BioComp - 2006-07-03, 22:19 Nio widzę. Mnie chodziło o pojedynek jeden na jeden. A Ty z gołymi rękami. W końcu natura dwururki nie stworzyła tylko człowiek. I to nam daje przewagę nad zwierzętami. Bo z krową jak z krową, ale z bykiem napewno sam na sam, bez dwururki rady bym nie dał. Roni - 2006-07-03, 22:25 Tak na serio to z tym problemu nie ma... siekierka i sruu... Raz musiałem ubić mojego uluionego koguta Skubaniec bez łba się telepał i zachlapał ściany które dzień wcześniej malowałem angela - 2006-07-03, 22:31 Radku proszę mi tutaj bez makabrycznych wynurzeń. Jeśli miałabym wybierać to, co jest tematem topicu, to zdecydowanie korzonki. Karkóweczki nie lubię. Wolę inne miąsko. Ronja - 2006-07-03, 22:59 Rońcia ja mam 3 pytanka do Ciebie Już odpowiadam BioComp - 2006-07-03, 22:59 łee Radek wyobraź sobie że w następnym życiu będziesz jednym z tych kogutów, a ten kogut będzie Radkiem Tymeckim. Weźmie siekiere i ci zrobi sruu a później na forum napisze że się telepałeś bez głowy i zachlapałeś mu niedawano malowane ściany. moonwalker - 2006-07-03, 23:05 Osobiście nic do wegetarianizmu nie mam. Znam ludzi którzy, żywią się korzonkami od paru ładnych lat i czują się świetnie. Mój brat też był kiedyś wegetarianinem, ale z powodu braku białka zwierzęcego zaczął mieć ostre problemy ze stawami. Wniosek - nie zawsze dieta wegetariańska jest dobra. No ale to są skrajne przypadki Ja jestem mięsożercą i roślinożercą i to mi odpowiada Roni - 2006-07-03, 23:11 Ronja - 2006-07-03, 23:22 A co byś jadła zimą zyjąc np 20 lat temu w czasach octu i chleba? Nie jestem w stane odpowiedzieć Ci na to pytanie, tak jak na wiele innych pt. " co by było gdyby". Mam to szczęscie, że żyję w XXI wieku i to w klimacie i warunkach gospodarczych, w których mam możliwość być wegetarianką. Z tej możliwości korzystam. Ostach - 2006-07-04, 00:43 Powiem tylko tyle - pod natchnieniem boskim, czy nie, Bibilia powstała w określonych uwarunkowaniach społeczno-historycznych. Autorzy znając z autopsji te właśnie realia, pisali tak a nie inaczej. zgadzam sie. w tamtym rejonie do jedzenia była tylko trawa i mięso. wybór jest prosty. składanie ofiar z baranków - a co mieli składać w ofierze? trawe? Sonia - 2006-07-04, 00:55 Bycie mięsożercą czy trawożercą w świecie zwierząt nie jest kwestią wyboru. Dlaczego koń nie je mięsa - bo go nie strawi, nie uzyska potrzebych mu do życia składników. Dlaczego drapieżnik nie je trawy - bo jej nie strawi itd..... Człowiek ma tę przewagę, że jest wszystkożerny - ale skoro może jeśc mięso to dlaczego ma tego nie robić. Co innego w jaki sposób pozyskuje to mięso - to już jest kwestia jego podejścia do zwierząt - niestety. Ostach - 2006-07-04, 01:05 Dlaczego koń nie je mięsa - bo go nie strawi, nie uzyska potrzebych mu do życia składników. Dlaczego drapieżnik nie je trawy - bo jej nie strawi itd..... kwestia budowy i przystosowania. tak wykształciło je środowisko... logiczne ogniwa łańcucha pokarmowego. człowiek jest tak przystosowany, że może jeść to i to - widać do tego jest predestynowany i tak ma być. tak szczerze mówiąc, czasem odbieram wegetarianizm jak jakąś fanaberię, coś co jest modne. no ale znam mało wegetarian i nie ze wszystkimi rozmawiałem na ten temat, więc sie nie wypowiadam bo nie wiem jak to tam na prawde jest. pewnie w jakimś tam % jest to zwykła fanaberia i widzimisię. Sonia - 2006-07-04, 01:13 pewnie w jakimś tam % jest to zwykła fanaberia i widzimisię. Trochę ostre słowa - ale i może w niektórych przypadkach tak jest. Ale dla mnie to raczej świadomość i protest przeciwko zabijaniu. Tylko na ile ten protest jest skuteczny. Że niby zmniejszy się popyt na mięso - trochę jest ich za mało - inaczej koncerny mięsne już by coś w tym kierunku robiły. Jak na razie nic się nie dzieje - widocznie nie czują zagrożenia ze strony wegetarian. Ostach - 2006-07-04, 01:16 Ale dla mnie to raczej świadomość i protest przeciwko zabijaniu. Tylko na ile ten protest jest skuteczny. wg. to nic nie daje. wegetarianie musieliby się skonsolidować i spalić pare fabryk żeby to coś dało BioComp - 2006-07-04, 01:53 Gdybym sam miał ubijać zwierzęta - został bym wegetarianinem ;P Ale że moge kupić już ubite w sklepie - jestem mięsożercą Po za tym jak się trenuje mięśnie (mnie to średnio dotyczy ale z lekka ostatnio dotyczy), to trzeba jeść dużo białka, które jest w jajach, mleku, serze białym (w tym w kozim) no i naturalnie w mięsie elusja - 2006-07-04, 08:41 Wydaje mi się - acz mogę się mylić - że jarosz to popularne określenie laktoowowegetarianina, czyli kogoś, kto zrezygnował z mięsa, ale nie ze wszystkich produktów pochodzenia zwierzęcego - a więc spożywającego jajka oraz mleko i jego przetwory. Jarosz jada mięso ryb. I jest to jedyne mięso, które jada. Poza tym wsuwa wszystko to co wegetarianin. FLU - 2006-07-04, 09:30 co więcej odnotowano u nich znacznie niższy odsetek nowotworów. Trudno mi się z tym faktem pogodzić. Bo wszystkie choroby między innymi rak, to choroby XX wieku, natomiast ludzie spożywają mięso od tysięcy lat. I mimo, że występowała u nich mniejsza liczba przypadków pewnego rodzaju raka to z kolei pojawiały się inne czerniak czy rak skóry albo mózgu . Eskimosi czy Skandynawowie żywią się nawet surowym mięsem i trudno im tego zabronić. Nikt nie jest w stanie zmienić rezultatów ewolucji w ciągu kilku lat. Ludzie są i zawsze byli zjadaczami mięsa jak również roślinożercami. Niech każdy jada co chce i na co ma ochotę. Ronja - 2006-07-04, 11:13 FLU - tu trudno rzucać jednoznaczne twierdzenia, można być mięsożercą i odżywiać się w bardzo zbilansowany i korzystny dla organizmu sposób, można być wegetarianinem i zapychać się fastfoodami - tu jest oczywiste kto ma większe szanse dorobić się raka. Adwentyści dnia siódmego, których przykład podałam, propagują - jak sami mówią - "zdrową dietę na chwałę bożą". Znaczy to, że generalnie przykładają większą wagę do jadłospisu - nie jest im obojętne pochodzenie żywności, którą spożywają, starają się ograniczać wszelkie substancje sztucznego pochodzenia itp. Dlatego - mimo że są weganami - częst cieszą się lepszym zdrowiem niż niejeden mięsożerca. Piszesz, że mięso spożywano od tysięcy lat, a nowotwory to choroba naszych czasów - racja, tylko że kiedyś hodowla zwierzą jak i obróbka samego mięsa wyglądały całkowiecie inaczej. To jest to, o czym pisała Elee - porównaj mięso z małego gospodarstwa, a to kupione w supermarkecie, weź jajko z przemysłowej kurzej fermy, a takie od wiejskiej kobiety - to jest widoczna różnica. Być może ten mniejszy odsetek niektórych chorób wśród wegetarian wynika właśnie z tego, że w momencie, kiedy decydują się na zmianę diety, wiele ludzi zmienia swój sposób patrzenia na jedzenie. Po prostu teraz trzeba się bardziej postarać, zwłaszcza jeśli ktoś jest przyzwyczajony do schematu "ziemniaki-mięso-surówka" na obiad. Wiem z własnego doświadczenia, że nigdy tak nie interesowałam się stylem odżywiania, nigdy nie wiedziałam tyle o składnikach pokarmowych, jak odkąd zrezygnowałam z mięsa. "Odkryłam" też mnóstwo jedzenia, którego wcześniej nie odważyłabym się tknąć - pełnoziarniste pieczywo, chili, przetwory sojowe, brązowy ryż, niektóre warzywa, potrawy typu potrawka z cukini czy duszone tofu (do tego ostatniego wciąż próbuje się przekonać ) Zabrzmi to może nieco śmiesznie - ale paradoksalnie bardzo rozszerzyłam swoje horyzonty kulinarne Zawsze śmieszy mnie argument pt, "zdrowie" w ustach znajomych, których co duża przerwę widzę z paczką chipsów i colą w ręku - bo mimo że bez mięsa odżywiam się znacznie zdrowiej od nich. Choć wciąż bez zdrowotnego fanatyzmu Jeśli chodzi o fakty - zacytuję fragment z jednej z moich ulubionych książek, autorstwa pani Pierson (co ciekawe, sama autorka nie jest wegetarianką, a książkę napisała w konsultacjiz lekarzami i dietetykami po tym jak - początkowo ku jej przerażeniu - córka oświadczyła, że rezygnuje z mięsa): Amerykańskie Stowarzyszenie Dietetyków utrzymuje, że dieta wegetariańska jest odpowiednim sposobem odżywiania się. Badania wykazały, że wśród wegetarian można zaobserwować zdecydowanie mniej przypadków otyłości, zawałów serca, nadciśnienia, cukrzycy wieku dojrzałego i niektórych postaci raka Tego typu naukowe doniesienia można by mnożyć - tyle, że oczywistą bzdurą jest, i nie staram się takiego twierdzenia przeforsować, że będąc mięsożercą nie można odżywiać się zdrowo. Bo można, co pokazuje przykład dożywajacych sędziwego wieku w dobrej kondycji zjadaczy mięsa. Ale decydując się na dietę wegetariańską nikt nie skazuje się na utratę zdrowia - czasem nawet wręcz przeciwnie. Mój osobisty pogląd - mam nadzieję, że nie zabrzmi to zbyt mistycznie ale jestem zdania - abstrahując tu już od kwestii obecności mięsa w jadłospisie - że trzeba słuchać swojego organizmu, obserwować jego reakcję. Patrzeć, po jakim jedzeniu czujemy się dobrze, a które - czasem mimo walorów smakowych - oddziaływuje na nas niekorzystnie. Nie ma jednej uniwersalnej recepty, bo każdy z nas jest inny i ma inne potrzeby. Co do jednego jestem przekonana - żeby odżywiać się zdrowo, nie trzeba być ascetą i rezygnować z przyjemności płynącej z jedzenia elusja - 2006-09-11, 10:37 Ale czyhającego na moją krew komara mogę ubić? Dziś mi jeden nie pozwolił spać... Meg - 2006-09-11, 11:15 Ale czyhającego na moją krew komara mogę ubić? Dziś mi jeden nie pozwolił spać... No wisz... To by było w obronie własnej niby chrisbern - 2006-09-11, 16:28 Co do komara, to sugeruję nakryć się pierzyną, albo wypalić z komarem fajkę pokoju, po której powinien odlecieć. Elee. Drapieżniki jak piszesz polują, żeby przeżyć. Nie maja wyboru, a niektóre dosłownie nie przeżyłyby bez mięsa. My mamy wybór i wiemy, ze niejedzenie mięsa nie jest szkodliwe (a wręcz jest zdrowe). Nie czarujmy się, ludzie jędzą mięso, by połechtać nim sobie podniebienie, nie żeby przeżyć (rozgrzeszam Eskimosów i parę innych ludów, ci nie mają wyboru). Na jednej szali wagi leży kulinarna rozkosz, na drugiej życie bratniej nam istoty. Nie chodzi więc tylko o kwestie traktowania zwierząt przed śmiercią, a o ich życie, które człowiek im odbiera nie musząc tego czynić. chrisbern - 2006-09-12, 16:38 Moi przyjaciele weganie w Berlinie (aktywiści, z którymi robiliśmy demonstracje przeciwko konsumpcji mięsa, handlu futrami, zwierzętom w cyrku itd.) maja psy i żywią je specjalnymi weganskimi karmami. Psy wyglądają dobrze . Z kotami jest problem, bo potrzebują tauryny, która jest w mięsie... elusja - 2006-09-12, 17:01 O kurcze . Znęcacie się nad psami, to tak jakbyście kazali żyć wilkowi na marchewce . Coś tu chyba za daleko poszło... Proponuję wogóle wstrzymać cały łańcuch pokarmowy i zakazać zwierzętom polowania i jadania mięsa... Będzie super sielanka. NeeV - 2006-09-12, 18:10 Chrisbern gdybym nie słyszała takich radosnych bzdur wcześniej to bym się za głowę teraz złapała To co ludzie robią z sobą mnie nie obchodzi. Mogą jeść kiełki, mrówki, nietoperze trawkę, patyki czy choćby kurz spod szafy, ale ingerowanie w naturę i fizjologię zwierzęcia to już lekka przesada. Dlatego nie jestem już ani weganką ani wegetarianką. Wystarczył mi rok na eksperymenty i teraz dziękuję postoję. Mam w domu stuprocentowego drapieżnika fretkę (większość moich znajomych również) i nie wyobrażam sobie odmówić jej pokarmu do którego przez miliony lat dostosowywała ją matka natura i ewolucja. Wiem, że przyjmując zwierzę pod swój dach muszę mu zapewnić najlepsze warunki na jakie mnie stać. Nie po to uczyłam sie przez długie lata opieki nad fretkami, żeby jej teraz w imię politycznej czy ekologicznej poprawności wtykać siemię lniane albo marchewkę. Zresztą zabiłaby mnie śmiechem jakbym spróbowała. To co robicie to usilne i bezsensowne naprawianie natury, której to prędzej czy później odbije się to poprawianie czkawką. Nam też zresztą, bo jesteśmy jej częścią. Spoko chcecie jeść dziwności proszę bardzo, ale nie bądźcie świętsi od papieża i nie ingerujcie w życie innych istot. moonwalker - 2006-09-12, 18:13 Dokładnie - robienie ze zwierząt wegetarian, to już pogwałcenie praw natury...litości!! A co do tego, że ludzie są zdrowsi bez jedzenia mięsa, niekoniecznie jest prawdą...mój brat jak przeszedł na wegetarianizm miał bardzo duże problemy zdrowotne z powodu braku białka zwierzęcego. Z góry przepraszam za offtop !! Ronja - 2006-09-12, 19:32 Gwoli wyjaśnienia pewnej kwestii - jestem wegetarianką, ale nie pokusiłabym się nigdy o przekonywanie kogolwiek do "uwarzywnienia" diety jego/jej zwierzątka. Choćby z tego wzglądu, że nie mam wystarczającej wiedzy, aby stwierdzić, że rzeczywiście można zapewnić np. psu wszystkie konieczne wartości odżywcze (nie zarzekam się, że nie, ale potrzeba tu wieeeeeelkiej ostrożności i wyważenia, w końcu chodzi o żywą istotę). Swój organizm kontroluję - czuję, co się z nim dzieje i jak reaguje na moją dietę, ale nie wejdę w skorę np. fretki czy kota. Dlatego zgadzam się w tym punkcie z NeeV. Dla mnie, jako człowieka, rezygnacja z mięsa jest drogą - i to wcale nie pełną "udziwnień, jak niektórzy sugerują - do zmniejszenia w jakimś stopniu skali cierpienia zwierząt hodowlanych. Właściciel pieska też może taką drogę wybrać - sam na własną rękę. Co nie znaczy, że nawołuję, aby kazał psu wcinać pietruszkę zamiast karmy w imię jakiejś opacznie pojmowanej idei Możnaby zastanowić się nad inną rzeczą - czy krzywdą nie było podporządkowywanie zwierząt przez człowieka na drodze postępu dokonywanego przełomie wieków. Idąc tym tokiem myślenia, karmienie mięsem (wyprodukowanym kosztem innego istnienia) zwierząt uzależnionych już od człowieka (w rozumieniu: ludzkości) jest "mniejszym złem". Ale to temat na długą dyskusją opierającą się w dużej mierze na gdybaniu. Powiem tak - nie jem mięsą, bo lepiej się z tym czuję psychicznie. Nie widzę w sobie męczenniczki - dla mnie wegetarianizm to cegiełka dołożona w imię realizacji wizji mojego wymarzonego świata. To tak jak z segregacją śmieci czy pomocą matce z wózkiem - wiele nie kosztuje, a jednak się liczy. Tylko tyle, nie ma w tym nic mistycznego. Dlatego przykro mi trochę, jak robi się z wegetarian fanatyków bez zdrowego rozsądku... elusja - 2006-09-12, 19:55 Łeeee, nikt nie robi z ciebie fanatyczki. Ja już pisałam jakie jest moje podejście do tej sprawy, nie bronię w 100% zwierzożerców, zdaje sobie sprawę, że organizmy różnie reagują na różne diety i pozostawmy to indywidualnemu wyborowi. Mi jest źle z tym jak zwierzęta są traktowane. Zresztą, co się będę powtarzać... Fanatyzmem jest robienie z psa weganina. Pewnie takiemu śni się cielęcina po nocach... Ej, powiedzcie mi jak można kazać naturalnemu drapieżnikowi wcinać warzywa, jak ja wychodze z nakarmionymi psami na spacer a one często gęsto potrafią upolować mysz albo kreta. Ot, bo to drapieżniki. Przecież ich nie uwiążę na sznurku dlatego że mają instynkt łowiecki, no ludzie. A koty? Koty to sa dopiero, nie dość, że upoluje sobie mysz, to jeszcze się nią perfidnie bawi zanim dokończy jej żywota. Kota też na sznurek? Jedyne z czym się zgadzam, to protest przeciwko noszeniu futer. Bo to zwykły snobizm i próżniactwo. Tak na marginesie, mam nadzieję, że chris i jego koledzy aktywiści nie noszą butów i pasków do spodni z naturalnej skóry. Bo ja już takich aktywistów widziałam, którzy dreptali w glanach ze skóry chociaż nie wrtążaniali mięsa. Obłuda. Sonia - 2006-09-12, 20:11 A wszystko to wynika z jednego - sposób pozyskiwania mięsa przez człowieka. Zgadzam się z tym, że obecnie człowiek trakuje zwierzę rzeźnie jak przedmiot i z tym się nie zgadzam i protestuję. Należało by napierw tę sprawę rozwiązać a potem myśleć czy jedenie czy nie jedenie mięsa pogorsza lub polepsza świat. Od zarania dziejów człowiek polował - i to na różne sposoby. I nie było to humanitarne zabijania. Bo czy zabijanie może być wogle humanitarne? Od nas, którzy mają władze nad życiem i śmiercią wielu zwierząt zależy jak te zwierzęta będą traktowane. I tu jest pies pogrzebany. A tak wogle to tak sobie tylko głośno myślę Nataliawy - 2006-09-12, 20:30 Wiecie, a propos wegetarianizmu, rośliny też czują. To też żywe istoty. Wyciągam wniosek że wszystko można jeść ale z umiarem. Niestety, tak nas Matka Natura stworzyła. Nic na to nie poradzimy więc róbmy wszystko w granicach rozsądku a zarazem w zgodzie z biologią elusja - 2006-09-12, 20:38 A tak wogle to tak sobie tylko głośno myślę Jak my wszyscy tu... Bo czy zabijanie może być wogle humanitarne? No ale zwierzęta zabijają zwierzęta, więc też nie są humanitarne. Myślę, że nam ludziom ciężko pogodzić się ze śmiercią, bo zostaliśmy wyposażeni w adczucia, które są obce zwierzętom a przynajmniej nie są tak mocno rozwinięte, bo zwierzęta też mają uczucia. Tylko zwierzęta odczuwają to jakoś inaczej. Nie potrafię powiedziec o co mi chodzi . Problemem wśród niektórych ludzi jest czerpanie przyjemności z samego aktu śmierci i dręczenia zwierząt jak to było w przypadku turbokretyna i agnes, chociaż niekoniecznie tylko ich, bo takich idiotów wsród "ludzi" jest pełno. chrisbern - 2006-09-12, 21:52 Co do pokarmu dla zwierząt, to mój pies i koty jedzą normalne kocie i psie jedzenie, choć szczęśliwy z tego powodu nie jestem. A tamte psy znam i jestem pewien, ze niczego im nie brakuje i że są szczęśliwe. PS. Skór nikt u nas nie nosi... Nie można przyrównywać polowań drapieżników na ich ofiary, czy nawet słynnych „zabaw” kotów z ich ofiarami z człowiekiem. Każdy gatunek na ziemi ma swój system, swoją moralność, swój świat (nawet jeżeli dla innych gatunków min. dla człowieka jest to niezrozumiały i pozbawiony wewnętrznej spójności świat. One naszego świata tez nie rozumieją. Wszyscy jako gatunki jesteśmy inni. W świecie gepardów jest oczywiste, że polują, by zdobyć pokarm; dla kota jest oczywiste, że z jakichś tam swoich kocich powodów robi z myszą to, co robi. My ludzie wiemy, ze można się bez mięsa obejść i to rodzi pytanie, czy powinniśmy jeść nadal mięso, skoro nie musimy... Gepard prawdopodobnie w najdziwniejszych gepardzich snach nie wpadnie na idee niejedzenia mięsa. W jego świecie śmierć i życie mają zapewne inne znaczenie. Gepardzie znaczenie. My odkryliśmy idee i możliwość niejedzenia mięsa. W naszym ludzkim świecie od zawsze poczesne miejsce zajmowały tematy cierpienia, śmierci, sensu życia. Tak powstały religie, systemy wartości, filozofie, sztuka... To jest nasz świat. Kwestie moralne musimy jako rozwijający się gatunek poszerzyć na inne odczuwające gatunki. Czy mamy prawo odbierać życie zwierzętom nie musząc tego robić? Czy naprawdę jesteśmy „koroną stworzenia”? A może jednak jesteśmy wszyscy równi jako gatunki? I tylko różnie wyglądamy i różnie żyjemy... Czy skoro nie mogę zobaczyć u komara przejawów kultury, cywilizacji i abstrakcyjnego myślenia, to znaczy, że on tego nie ma?... Czy mam prawo tak osądzać? A jeśli się mylę i komar ma swój komarzy świat, komarze systemy wartości i komarze abstrakcyjne myślenie?... My jesteśmy dla niego równie obcy i dziwni, jak on dla nas... Jako byty jesteśmy równi. I mamy równe prawo do egzystencji. Nasz ludzki świat dał nam możliwość zastanawiania się nad tymi kwestiami i chcąc być sprawiedliwymi musimy przyznać, że nie godzi się ograniczać miłość bliźniego, tolerancję i empatię tylko do ludzi. Owszem jest normalne, że subiektywnie uważamy się za gatunek wybrany, bo prawdopodobnie każdy gatunek uważa się za wybrany,najważniejszy i wyjątkowy. Ale nasza cywilizacja pozwala nam na subiektywne widzenie świata, ale i w pewien ograniczony sposób daje nam możliwość obiektywnego postrzegania, co jest wielką sztuką i darem. Spojrzyjmy wiec czasem obiektywnie na świat, na ludzi, na naturę, na siebie samego. Nie jest to łatwe i czasem boli, ale wiele dzięki temu się nauczymy. elusja - 2006-09-12, 22:05 My ludzie wiemy, ze można się bez mięsa obejść i to rodzi pytanie, czy powinniśmy jeść nadal mięso, skoro nie musimy... No właśnie niektórzy muszą wcinać mięso. Jeśli ty się dobrze czujesz, to ok ale proponuję nafaszerować sałatą górnika, hutnika, tudziesz innego człowieka pracującego ciężko fizycznie. Nie wydoli, sorry. NeeV - 2006-09-13, 12:46 Każdy gatunek na ziemi ma swój system, swoją moralność, swój świat (nawet jeżeli dla innych gatunków min. dla człowieka jest to niezrozumiały i pozbawiony wewnętrznej spójności świat. One naszego świata tez nie rozumieją. Wszyscy jako gatunki jesteśmy inni. W świecie gepardów jest oczywiste, że polują, by zdobyć pokarm; dla kota jest oczywiste, że z jakichś tam swoich kocich powodów robi z myszą to, co robi. Tak to sobie czytam i czytam i ehh nijak nie widzę logiki. Sam mówisz o tym, że każdy z organizmów ma swój własny świat, system i moralność, ale jednocześnie traktujesz te inne istoty miarą swojego ludzkiego świata i proponujesz im zamiast przypisanej systemem wołowinki alternatywę w postaci pietruszki i ziarenek owsa. Gdzie tu logika?? Jak sam mówisz "one naszego świata też nie rozumieją", zgadzam się ale niestety nic to nikogo nie obchodzi i biedne zwierze karmione jest zgodnie ze światopoglądem właściciela. Protesty zwierzęcia nic tu nie dadzą, bo my go też nie rozumiemy (wszak to inny system i moralność) i sobie może protestować do woli, a jednocześnie instynkt samozachowawczy każe zwierzęciu jeść to co zapewnia przeżycie czyli "tonący brzytwy się chwyta". Właściciel widzi, że zwierze je i jest przeszczęśliwy bo jego dietka z kiełków zasmakowała czworonogowi. Ot i cała filozofia. Tylko okrutnie pokręcone toto nieprawdaż? Jednak matka natura miała swój rozum i urządziła ten świat tak, a nie inaczej. Pozostaje nam to uszanować i otoczyć troską żeby jak najwięcej tej natury na tej planecie się ostało. a i mam jedno małe pytanko na koniec. Skoro wszystkie stworzenia mają prawo do życia to w razie inwazji pcheł czy kleszczy na swoich pupili jak sobie radzisz?? Bo jakoś nie mogę uwierzyć w siłę perswazji w starciu z pchłą. chrisbern - 2006-09-13, 18:11 Jakby ludzie zaczęli nagle funkcjonować wedle praw natury i robić jak im w sercu, a raczej w brzuchu gra to mięlibyśmy tu Sodomę i Gomorę. Byłby płacz i zgrzytanie zębami... Socjalizacja jest kagańcem, który chroni nas przed samozniszczeniem. Lepiej więc niech człowiek powstrzyma się przed machaniem ogonem. (to tak a propos konia) Mocno bym spekulował ze teoria, ze człowiek jest mięsożerny. Budowa anatomiczna mówią, co innego. Nie wierze tez do końca w wymówki, jakoby ktoś „potzrebowal” mięsa. Chodzi tylko o apetyt. Myślę, ze gdyby górnika we właściwy sposób karmić wegetariańsko, to tez by sobie dal rade. Carl Lewis – słynny lekkoatleta – daje... A toście się czepili tego weganskiego pokarmu dla psów (nie „kielki2, a specjalnie wynaleziony pokarm dla psów...). To miała być tylko ciekawostka, ze i tak można. Ja jak pisałem karmie moje zwierzęta tradycyjnie, choć boli mnie wynikająca z tego hipokryzja... Oczywiście argument z pchłami nie jest do odrzucenia i owszem bywało, ze trzeba było kupić odpowiedni szampon. Przykre, owszem. To są granice o jakie się jako wegetarianin z ubolewaniem obijam. Mogę dziękować Bozi, ze oszczędziła mi plagi np. karaluchów, jak moi znajomi (niewegetarianie) ją mieli... Ale prędzej przyznam się do własnej niedoskonałości, niż wyrzeknę mojej opisanej wyżej wizji świata i współistnienia gatunków... moonwalker - 2006-09-13, 23:51 Mocno bym spekulował ze teoria, ze człowiek jest mięsożerny. Budowa anatomiczna mówią, co innego. Nie wierze tez do końca w wymówki, jakoby ktoś „potzrebowal” mięsa. Chodzi tylko o apetyt. Przykro mi, ale w tej kwestii się z tobą akurat nie zgodzę...jeśli chodzi o anatomię, to człowiek jest mięso i roślinożerny. Co do drugiej kwestii...już to pisałam, a nie lubie się powtarzać...mój brat przeszedł na wegetarianizm, niestety z powodu odstawienia mięsa zaczął mieć problemy zdrowotne (problemy ze stawami i mięśniami). Lekarz kazał mu zacząć jeść mięso i wiesz co??? Problemy się skończyły. Więc wybacz ale moim zdaniem mięso jednak jest potrzebne. Może nie w hiperogromnych ilościach, ale jest potrzebne. Jeśli chodzi o zabijanie komarów, to je zabijam, bo nie lubie jak coś mnie gryzie i do tego jeszcze może mnie czymś zarazić ...to samo dotyczy much, które łażą po jedzeniu i roznoszą zarazki (bo wcześniej siedziały na czymś bardzo niesmacznym ). Sonia - 2006-09-14, 00:06 Cytat: Mocno bym spekulował ze teoria, ze człowiek jest mięsożerny. Budowa anatomiczna mówią, co innego. Nie wierze tez do końca w wymówki, jakoby ktoś „potzrebowal” mięsa. Chodzi tylko o apetyt. Przykro mi, ale w tej kwestii się z tobą akurat nie zgodzę...jeśli chodzi o anatomię, to człowiek jest mięso i roślinożerny. Dokładnie.. Budowa żuchwy i rodzaj uzębienie jednoznacnie wskazują na roślinno-mięsny sposób odżywiania. A i enzymy żołądkowe są wstanie strwić tak samo mieso jak i rośliny. To nie są jakieś tam moje spostrzeżenia tylko oglądałam kiedyś jakiś program popularno- naukowy o ewolucji człowieka. Oczywiście, człowiek może się obejśc bez mięsa. Tylko po co... po to że się zabija ??? Zabijało się, zabija i będzie zabijać... tylko ( jeszcze raz o tym piszę ) kwestią jest w jaki sposób i dla jakich celów. Bo jeśli to tej zbijanie kilkuset np. szynszli dla jednego futra dla jakieś pani - to ja się nie zgadzam. Ale mięso jadłam, jem i będę jadła. Nina - 2006-09-14, 14:04 Bo jeśli to tej zbijanie kilkuset np. szynszli dla jednego futra dla jakieś pani - to ja się nie zgadzam. Ale mięso jadłam, jem i będę jadła. Ja też nie kupiłabym nawet najpiękniejszego futra z szynszyli lub inych podobnych zwierzaków (nawet gdybym miała za co kupić). Zdecydowanie lepiej czuję się w kurtce lub płaszczyku ze sztucznego futerka. Można znaleźć całkiem ładne i znacznie tańsze, a jak się zniszczą lub znudzą, to łatwiej kupić nowe. A przede wszystkim żadne zwierzę nie cierpi z tego powodu. Jednak karkóweczkę z grilla, tak od czasu do czasu... czemu nie. Ronja - 2006-09-14, 17:42 mój brat przeszedł na wegetarianizm, niestety z powodu odstawienia mięsa zaczął mieć problemy zdrowotne (problemy ze stawami i mięśniami). Lekarz kazał mu zacząć jeść mięso i wiesz co??? Problemy się skończyły. Więc wybacz ale moim zdaniem mięso jednak jest potrzebne. Wybacz, ale takie argumenty nie są IMHO specjalnie przekonywujące, biorąc pod uwagę, że zarówno ja, jak i - jestem przekonana - Chrisbern, jesteśmy w stanie rzucić przykładami wegetarian, a nawet wegan, ktorzy bez mięsa znakomicie się obywają, ba - niektorzy nawet dożywali setki lat! "Studwudziestoczteroletni Jackson Pollard mawiał: Unikaj alkoholu, jedz dobre warzywa, i nigdy, ale to nigdy nie żeń się z kobietą, która wcina steki (za "Comedian Who Choked To Death") Osobiście nie bardzo mam ochotę kontynuować tę dyskusję, bo uważam, że do niczego nie prowadzi. Nie oszukujmy się, kto nie ma ochoty przejść na wegetarianizm, tego nie "oświeci" nagle po przeczytaniu moich czy chrisbernowych postów. Myślę więc, że najsensowniej byłoby powiedzieć: "Co miało być powiedziane, zostało. Służę pomocą i przepisami każdemu forumowiczowi, który zdecydowałby się na rezygnację z mięsa." Co też mówię. Mam nadzieję, że nie będę zmuszona do czytania jeszcze kilku(nastu?) stron topicu pisanych na zasadzie "odbijania piłeczki." Mającym ochotę na tworzenie wspomnianych radzę: idźcie na spacer z psem - bez względu na to, czy ów żywi się karmą z koni, czy sałatą ...opcjonalnie zróbcie cokolwiek konstruktywnego. O. Za uwagę dziękuje Ronja elusja - 2006-09-14, 19:42 Pewnie, ze ta dyskusja nie ma sensu, bo wy się dobrze czujecie a nie potraficie zrozumieć, że każdy organizm reaguje inaczej... Tak ciężko zrozumieć, że jedna osoba super czuje się jedząc korzonki a druga nie? Że organizmy ludzie są tak strasznie różne, że jedna osoba ma uczulenie na truskawki czy pomidory, a na mięso nie, a druga truskawki pochłania kilogramami, a na mięso ma odruch wymiotny? Weźcie się zastanówcie. I nie wmawiajcie, że każdemu będzie organizm super funkcjonował bez mięsa. Podpisano: elee jeszcze nie wegetarianka Ronja - 2006-09-14, 20:32 Sorry, ale w tej kwestii wyłożylam Ci swoj punkt widzenia wczoraj na gygy, więc uważam, że to, co napisałaś, jest w tym momencie nieuczciwym chwytem i wyciąganiem pochopnych wniosków z moich wypowiedzi. Napiszę publicznie: jeśli ktoś zadając sobie tyle trudu, żeby przejść się do sensownej poradni żywieniowej i ustalić z porządnym lekarzem swoją nową dietę bez mięsa, a następnie stosować się do zaleceń, po pół roku odkryje na badaniach, że ma anemię, to ja, jakem Ronja, powiem: to chyba nie dla ciebie. Nigdzie nie twierdziłam, ani że organizmy ludzkie reagują trak samo - bo g... prawda! ani że każdy będzie się czuł super odstawiając mięso i nie zastępując go w diecie innymi źrodłami składnikow, ktore dotychczas czerpał z mięsa. I jasne, że trzeba sobie zadać trochę - a czasem mnóstwo - trud. Ja twierdzę, że to trud sensowny. Życzyłabym więc sobie, żeby nie interpretować moich wypowiedzi na swoją modłę. A tak na marginesie - naprawdę proponuję skończyć. Każdy wybiera sam siebie, jak głosi tytuł pewnej książki (bynajmniej nie o wegetarianiźmie). elusja - 2006-09-14, 20:45 No i cool, temat zamykam, każdy wie, z czym mu dobrze. Plując skośnie i radośnie, czyli ocharać przeznaczenie Jean Michel Jarre w TV Upgrade kompa Przyszłoroczny skład III RAM w Ustrzykach... Święta, święta, święta ^^ [Elimnacje Mistrzostw ÂŚwiata] Zbiorczy Napiszmy historię grudziądzkiego żużla Nowa zabawa Sekta Domowego Burdelu DYSKUSJA O TOLERANCJI PSŻ Poznań - GKM Grudziądz & dyskusja o Pawle :) Joana Błagam pomocy!!! Filmiki Lista wątków z for dyskusyjnych || Index Odnośniki, |